23 wrz 2012

Sushi

Moje pierwsze spotkanie z sushi było całkowitą katastrofą. Właściwie, na własne życzenie, bo kto przy zdrowych zmysłach, kupuje sushi w markecie. Nie istotne, że niby świeże, robione tego samego dnia. To było tak koszmarne, że przez bardzo długo nie dopuszczałam do siebie myśli, ze mogłabym zrobić drugie podejście. Jeszcze jedna rzecz utwierdziła mnie w moim przekonaniu. Była to lektura "Kill Grill", którą napisał świetny, bardzo oryginalny szef kuchni, i "szołmen" w jednej osobie Anthony Bourdain. Po tej książce postanowiłam, że już nigdy nie wezmę do ust surowej ryby.... no chyba, że akurat będę na kutrze, który wraca z połowu i śledzę drogę rybki od ów kutra do speca od sushi.
Ponieważ, tylko krowa nie zmienia poglądów (bo ich nie ma), dałam się namówić mojemu małżonkowi na sushi, ale ostrożnie, zdecydowałam się na wersję wegetariańską. To było przeżycie! Niesamowity smak, konsystencja, współgranie smaków. Straciłam głowę :)
Niestety, sushi, nie należy do tanich rzeczy... o czym ostatnio głośno w plotkarskiej prasie ;) Zatem, mając w głowie wizję ewentualnego kryzysu, postanowiłam spróbować i wykonać samodzielnie to cudo. Nieco paraliżowała mnie myśl, że tę umiejętność ćwiczy się latami... Ale co tam!
Nie zrozumcie mnie źle, nie będę teraz twierdzić, że przepis, który podam, jest najlepszy na świecie. Ja sama się uczę i jestem pewna, ze można to zrobić lepiej. Tymczasem, zapraszam na przepis :)


Przygotowanie ryżu:

1 szklanka ryżu do sushi
1 i 1/10 szklanki wody

Zaprawa:

  • 2 łyżki octu ryżowego
  • 2 łyżki cukru
  • 1 łyżeczka soli
Zanim zabierzemy się za gotowanie ryżu, musimy go bardzo dokładnie wypłukać. Najlepiej będzie wsypać odmierzoną ilość ryżu do szklanej miski i zalać zimną wodą. Dłońmi delikatnie myjemy, mieszamy ryż. Musimy uważać, by nie uszkodzić ziarenek, więc nie trzemy, nie maltretujemy tego ryżu. Wylewamy delikatnie wodę i powtarzamy czynność do momentu, aż woda będzie czysta. W moim przypadku, było to ok. 6 płukań. Następnie wrzucamy ryż do garnka o grubym dnie i zalewamy wskazaną ilością wody. Zawsze na 100% ryży przypada 110 % wody. Garnek przykrywamy pokrywką i odczekujemy jakieś 5 min. Po czym włączamy palnik, zagotowujemy ryż i w tym momencie przykręcamy kurek pod nim i gotujemy 10 min. Nawet, jeżeli będzie nas bardzo korcić, nie można odkrywać pokrywki i mieszać łyżką. Nie! Zepsujemy wszystko. Gdy czas gotowania minie, wyłączamy palnik i odstawiamy garnek na jakieś 10-15 min. Nie odkrywamy pokrywki! Dopiero po tym czasie wykładamy ryż do plastikowej miski i delikatnie, drewnianą łyżką, rozbijamy grudki ryżu. Teraz musi chwilę przestygnąć, sądzę, że ok 10 min i wtedy dodajemy zaprawę. 

Zaprawa: Wszystkie składniki wrzucamy do garnka, zagotowujemy, a następnie studzimy. Sól i cukier muszą się rozpuścić. 

Ryż łączymy z zaprawą, i odczekujemy aż całkowicie ostygnie. Miskę przykrywamy lekko wilgotną ściereczką. 

Przechodzimy do finału. 
Poza wspomnianym ryżem użyłam:

3 płaty nori,
150 g łososia wędzonego,
1 zielony ogórek (podzielony wzdłuż na ćwiartki i pozbawiony pestek,
1/4 awokado
4 połówki pomidorów suszonych z oliwą,
2 łyżki majonezu (dałam light hellmann's)
imbir marynowany (ilość wg. potrzeb),
sos sojowy
wasabi 

Przyda się też miseczka zimnej wody z odrobiną octu ryżowego - będzie niezbędna do maczania dłoni, oraz mata bambusowa do zawijania sushi. 

To jak skomponujemy nasze sushi, zależy od naszego upodobania. Zaczynamy od ułożenia na macie płatu nori - matową stroną do góry. Układamy na nim warstwę ryżu, pamiętając, by na krańcach pozostawić margines. Układamy paski ogórka, dodajemy łososia i odrobinę majonezu. Teraz zabieramy się za zawijanie. Robimy to ostrożnie, ale dość ciasno, aby nasze sushi było zwarte. Końcówkę płata smarujemy wodą. Następnie kroimy na porcje. Mimo, że miałam bardzo ostry nóż, to co jakiś czas musiałam go zwilżać w wodzie z octem (tej, w której moczyłam dłonie rozkładając ryż). Bardzo to usprawniło krojenie.
Drugą rolkę zrobiłam z suszonymi pomidorami, awokado i niewielką ilością majonezu. 
Z takiej ilości ryżu wyszły trzy rolki sushi. 









 
 

8 komentarzy:

  1. Ale apetycznie wygląda :) Ja jeszcze nigdy nie robiłam sama sushi, choć je uwielbiam. Może w końcu spróbuję.

    OdpowiedzUsuń
  2. Do dzieła! Ja też podchodziłam do tego jak do jeża :) Trzymam kciuki za efekty!

    OdpowiedzUsuń
  3. chciałabym, żeby ktoś dla mnie zrobił takie sushi ;D
    super;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale pracochłonne! Efekt niesamowity :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne jest sushi <3 Niestety ja nie mam czasu żeby sobie samemu zrobić :( Dlatego często jadam z Sushi Wesoła w Warszawie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja rowniez moge polecic od siebie :3
      jadam bardzo, bardzo czesto u nich i jestem zadowolony (:

      Usuń
    2. Dokladnie! :D:D

      Usuń
  6. Sushi to super sprawa (: Moge polecic Nanaki Sushi jezeli ktos szuka super nigiri :)

    OdpowiedzUsuń